czwartek, 16 czerwca 2016

Cała sterta limeryków

Mój drogi M., 

Piszę do Ciebie nie z Zegrzynka, ale za Przyborą mam nadzieję, że ten list nieortograficzny zawiśnie na Twym niebie ślicznym, rozpaczy chmurą dla Ciebie nie będąc! Znajdziesz w nim worek mniej i bardziej prawdziwych sytuacji z dziedziny prawa, komparatystyki i nie tylko. I powiem Ci jeszcze, że nie zaatakują Cię tu żadne kleszcze! 


Nie kupuj w worku kotów ni muzyki,
lecz kupuj śmiało w worku limeryki
a dostaniesz gratis
w testamencie zapis
na swobodne łamanie praw fizyki.

Pewna studentka z Torunia
Myślała: NATO to Unia
Lecz nie miała racji
ani aplikacji
Plastik to był, ta lalunia.

Czy słowo subintabulat
starzeje się z upływem lat?
Czy bawi wciąż,
gdyś stanu mąż,
który podbił już cały świat?

Pewna studentka z Blow Upa
przysłała mi dzisiaj snapa.
W takiej sytuacji
trzeba orientacji
w terenie przyda się mapa.

Pewien wybitny komparatysta
myślał, że z niego wielki artysta.
Lecz go na lasso
złapał Picasso;
sprzedał w Azji za dolarów trzysta.

Pewien humanista wpadł w dyskurs
Więc tak mu drugi przyszedł w sukurs:
„Bądźmy realni,
pracujmy w szwalni
lub na prawko zacznijmy dziś kurs!”

Pewien Szekspir napisał Burzę
i chętnie pisałby ją dłużej.
Wyszło feralnie
postkolonialnie.
O tym nie mówią na maturze. 

Dzwoni telefon, numer nieznany,
ledwo odbieram, głos mam zaspany.
Co to za numer?!
To Magda Umer
chce mi sprzedać cygara z Hawany.

Moja obecna sytuacja
zowie się tak: prokrastynacja
Na tej zabawie
marnie czas trawię.
To już koniec: ewakuacja. 

Cordiali saluti, 
Caro


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz